Rekuperacja Lublin

Istotnym kryterium przy projektowaniu systemów wentylacyjnych dla ludzi jest odczucie komfortu cieplnego. Przez pojęcie komfortu cieplnego rozumie się taki dobór parametrów powietrza (działających indywidualnie lub kompleksowo w określonych granicach), który stwarza wrażenie przyjemnego samopoczucia cieplnego dla ludzi znajdujących się wewnątrz. Są to:

Uznaje się, że są spełnione warunki komfortu klimatycznego, gdy wartości wszystkich powyższych parametrów mieszczą się w określonych granicach. Odstępstwo choćby jednej z nich w mniejszym lub większym stopniu odczuwane jest jako dyskomfort.

Zapewnienie właściwych warunków klimatycznych nie może być rozpatrywane tylko w kategoriach dobrego samopoczucia, bowiem związek zdrowia z jakością powietrza, jakim oddychamy jest oczywisty. Ponieważ ludzie zdecydowaną większość czasu spędzają w pomieszczeniach zamkniętych, dlatego kwestie właściwej wentylacji przy projektowaniu budynków powinny mieć pierwszoplanowe znaczenie.

Korzyści płynące ze stosowania wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła w domach mieszkalnych można rozpatrywać w dwóch aspektach: komfortu i ekonomii. Większość opracowań mówi, że systemy wentylacyjne zapewniają:

Spełnienie A B C wiąże się zagadnieniem odpowiedniego rozdziału określonej normami ilości świeżego powietrza. Wiadomo, nawiewy realizujemy w pokojach, wywiewy w kuchniach, łazienkach, WC, garderobach i ewentualnie w wiatrołapie (zapach butów i odzieży).

W zasadzie taki układ w działaniu to nic innego jak sprawnie działający system grawitacyjny. Jednak ograniczenie rozwiązania problemu prawidłowej wentylacji tylko do zapewnienia sprawnej wymiany określonej ilości powietrza jest niewystarczające. Problem pojawia się, gdy chcemy zapewnić komfort klimatyczny w zakresie odpowiedniej wilgotności i jonizacji powietrza. Potrzeba usuwania nadmiaru wilgoci z pomieszczeń takich jak kuchnia, łazienki, suszarnia jest oczywista, i z tego powodu należałoby raczej stosować jak największe wymiany powietrza (duże centrale). Poza sezonem grzewczym jest to prawda, powinno się wentylować dom w miarę intensywnie.

A co w sezonie grzewczym? Gdy na zewnątrz temperatura wynosi 0 OC lub mniej, zawartość bezwzględna wilgoci w powietrzu jest w granicach 1-3 g/m3 (60-90% wilgotność). Pobierane świeże powietrze ogrzewa się w wymienniku ciepła do temp.12-15 OC. Przy zawartości H2O 1-3 g/m3 wilgotność względna w tej temperaturze wynosi zaledwie 10-20%. Gdy grzejniki „dogrzeją” powietrze do wymaganych 20 OC wilgotność względna może spaść do 5-20% (szczególnie suche powietrze jest w nocy podczas mrozów, kiedy śpimy). Chcąc zachować wilgotność na poziomie 35% (przy temperaturze na zewnątrz -5 OC i wymianie powietrza np. 300m3/h) musimy „nawilżyć powietrze” ok.1 litrem wody na 1 godz., co daje 24 litry na dobę!

Ktoś powie, że to paradoks. Z jednej strony eliminujemy nadmiar wilgoci z kuchni, łazienek, itd., a pokoje, zwłaszcza sypialnie trzeba dowilżyć. Cały problem prawidłowej wilgotności powietrza (a właściwie zbyt suchego powietrza zimą) ma wymiar nie tylko teoretyczny i wcale nie marginalny. Kilkunastoletnie doświadczenie firmy PRO-VENT w realizacji bardzo wielu systemów oraz poczynione pomiary i obserwacje wykazały jak ważne jest uświadomienie tak instalatorom jak i użytkownikom istoty prawidłowej wentylacji mieszkań. Trafiały do nas projekty instalacji, gdzie projektant przy 2-3 wymianach w sypialni (gdzie przebywać miało dziecko alergiczne) „serwował” zimą powietrze o 5-10% wilgotności bez dodatkowych nawilżaczy.

Kwestią wymagającą pewnego wyjaśnienia jest sprawa należytej czystości wentylacyjnego powietrza. W warunkach domu mieszkalnego w zasadzie sprawa jest rozumiana tylko w kategoriach rodzaju stosowanych w urządzeniach wentylacyjnych filtrów powietrza. Przyjmuje się, że im wyższej klasy jest filtr tym powietrze jest bardziej czyste a zatem zdrowsze. Należy jednak dodać, że owszem, ale w odniesieniu tylko do czystych filtrów, a nie eksploatowanych niekiedy latami wkładów klasy EU9 i wyższej. Strategią, bowiem wielu producentów jest zmuszanie użytkowników markowych central wentylacyjnych do zakupu niekiedy karygodnie drogich wkładów filtracyjnych. Przy czym, w zasadzie nie ma alternatywy, bowiem użycie nieoryginalnych powoduje nieprawidłowe działanie sygnalizatorów zabrudzenia filtrów.

Nie chodzi tu tylko o wykazanie prostego i w zasadzie powszechnego chwytu handlowego, rzecz, bowiem idzie o zdrowie domowników. Nadmiernie eksploatowane i co gorsze wilgotne filtry mogą być siedliskiem niezwykle groźnych drobnoustrojów. Różne publikacje, co jakiś czas piszą na ten bardzo ważny temat. Dlatego należy filtry wymieniać możliwie często, np. co 2-3 miesiące, a nie tylko, gdy sygnalizuje to jakiś czujnik (najczęściej presostat). Dla przykładu w centralach MISTRAL 400 produkcji PRO-VENT czysty filtr EU4 daje opory w przedziale 15-30 Pa (w zależności od biegu), natomiast po 3 miesiącach użytkowania (filtry naprawdę brudne) opory rosną nieznacznie do wartości 20-40 Pa. Dla filtrów klasy EU7 opory wynoszą 20-40 Pa dla czystych i 35-70 Pa po okresie 3 miesięcy. Jak w takiej sytuacji zapewnić czułe i niezawodne działanie czujników zabrudzeniowych? Wniosek jest taki, że należy wymieniać filtry możliwie często (najlepiej w ustalonych okresach czasu) nie zważając na brak sygnalizacji czujników. Tylko tak użytkowany system wentylacyjny spełni swoje zadanie, zapewniając domownikom naturalne i zdrowe warunki przebywania. Materiały eksploatacyjne (w tym przypadku filtry powietrza) powinny być możliwie tanie, ogólnie dostępne i nie koniecznie „firmowe” (byle z atestem).

Kolejną kwestią zupełnie pomijaną jest sprawa właściwej jonizacji powietrza. Powszechnie wiadomo, że ujemna jonizacja korzystnie wpływa na zdrowie, a dodatnia nie. I na tym koniec. Faktem jest, że na prawidłową jonizację powietrza bez dodatkowych urządzeń jonizacyjnych wielkiego wpływu nie mamy. Niekorzystny wpływ na małą zawartość jonów ujemnych ma: kurz (obecny w powietrzu), sztuczne wykładziny podłogowe (podczas chodzenia elektryzują dodatnio), materiały budowlane, gorące metalowe elementy grzejne oraz zbyt suche powietrze. Szczególnie nagrzewnice elektryczne, których grzałki osiągają wysokie temperatury, neutralizują jony ujemne oraz dodatkowo „przesuszają” powietrze. Najbardziej niekorzystne jest to nocą, kiedy śpimy.

Dobry wymiennik zapewnia wystarczające ogrzanie świeżego powietrza. Dla domów mieszkalnych, gdzie ilości wentylacyjnego powietrza są względnie niewielkie przy prawidłowo umieszczonych nawiewnikach praktycznie nie ma stref odczuwanych jako chłodniejsze. Z tych względów nie zalecamy stosowania wtórnych nagrzewnic elektrycznych w domach mieszkalnych. Jeśli już to wodne o niskich parametrach temperaturowych. Na marginesie, konieczność zapewnienia właściwej jonizacji powietrza dostrzegali np. Rosjanie montując w swoich załogowych statkach kosmicznych specjalne jonizatory i aparaturę do pomiaru tzw. współczynnika unipolarności powietrza.

Wobec powyższego praktyczna wskazówka:

Wentylacja w sezonie letnim może być intensywniejsza. Ułatwia to odprowadzenie wilgoci i zanieczyszczeń.